Ostatnie lato Wandalów – Jakub Urbańczyk

Lato z historią, przeszłością – i to odległą, bo sprzed chrztu Polski. Jest w końcu rok 556. Wandalowie – skojarzenia są jednoznaczne, zresztą sama nazwa weszła na stałe do języka polskiego jako coś nie do końca pozytywnego. Jakub Urbańczyk odkrywa rąbek przedchrześcijańskiej historii Polski – tej mało znanej, rzadziej występującej w popularnej literaturze. Pewne kojarzycie legendy o Wandzie, która nie chciała Niemca, o Kraku, który rządził na Wawelskim Wzgórzu. Te postacie u Urbańczyka ożywają, dostają twarz, charakter. Zresztą – co też podkreśla autor na początku – a z czego raczej na co dzień nie zdajemy sobie sprawy – niewiele mamy legend o czasach przedhistorycznych. Fajnie, że czasem ktoś czerpie z nich garściami i tworzy swoją wizję tamtego świata. Wandalowie wielu kojarzą się ze zmianami, zachodzącymi w dość brutalny sposób. Historia zresztą pokazuje, że chyba raczej nie ma się co dziwić takiemu stanowisku. Jak wyglądało życie w VI wieku naszej ery i wcześniej? Jego obraz przewija się w rozmowach bohaterów o dziwnie brzmiących imionach. Kraj między Wisłą i Odrą, pokryty gęsto lasami, bogaty w zwierzynę, przez który przemierzają kupcy z towarami, w którym dymią piece hutnicze, na polach rośnie złote zboże a na łąkach pasą się tłuste krowy. Wulfred, Gunthar, Ritigern, Sigeryk – program uparcie podkreśla mi te imiona. Krewcy mężczyźni, którym „z polska” przydarza się zakląć: „żywcem sukinsyna” czy „psiamać”. Wisła to Vistla, Wzgórze Wawelskie – Wahlberg. Urbańczyk dba o szczegóły, tworzy klimat – co udaje mu się, co warto podkreślić, ponieważ sam jest historykiem – pasjonatem. Wanda, znana z dziecięcej legendy („Wanda leży w naszej ziemi” – Kornel Makuszyński), nie ma charakteru potulnej białogłowy. W książce mówią o niej „diablica”, ubiera się po męsku, świetnie trzyma siew siodle, twarz ma raczej „interesującą niż piękną”, troszkę złośliwa, trochę zaczepna. Tak naprawdę „Wandalasunta” a nie Wanda. Przyjął się jedynie skrót jej imienia. To powieść o polityce , tworzeniu nowego porządku po śmierci władcy. Gdzieś niby w tle przewijają się dawne wierzenia, legendy (nowe? – jak ta o pierścieniu Peruna?), układach, zwyczajach, dawnym życiu w osadzie i na dworze. Właśnie w takim klimacie rozgrywa się fabuła. Władca umiera, spadkobierców jest kilku a każdy z nich ma ochotę na schedę po nim. Ja sekunduję Wandzie – bo zawsze trzymam z kobietami, a jej wizja przedstawiona tutaj baaardzo mi się podoba. Pretendentów jest jednak kilku, a każdy z nich ma swoją receptę na sukces. Ciekawe, który z nich Wam przypadnie do gustu i kto naprawdę zwycięży.

Lektura na pewno dla tych, którzy lubią wycieczki do przeszłości, są otwarci na autorską wersję dawnej rzeczywistości. Bo tak przecież mogło być, co nie oznacza, że tak było w istocie.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s