Sekretna kocia piekarnia – Regina Lukk-Toompere

Po tej lekturze Tallin stolica Estonii będzie mi się od razu kojarzyć z dwoma kotami. Z szarą Pchełką, nazywaną od czasu do czasu Pieczarką – właśnie ze względu na jej puchate futerko, jakby z wielu odcieni szarości. I z Wilburem, na którego od czasu do czasu ludzie wołają Kurka, bo Wilbur z kolei ma żółte futerko i przypomina smacznego grzybka. Nie myślcie tylko, że to zwykłe koty. Otóż Pchełka i Wilbur wpadają pewnego dnia na pomysł otwarcia … kociej piekarni. Pomyślicie sobie pewnie – no też coś takiego. Ale ta kocia piekarnia to zaledwie jedna z wielu niezwykłych rzeczy, jakie można spotkać w Tallinie. Tylko że są one często pochowane przed ludzkim wzrokiem – bo wiadomo człowiek niejedno potrafi zepsuć, człowiek nie raz wtyka nos w nieswoje sprawy. A tak wiele spraw żyje swoim życiem, dzieją się rzeczy dziwne i cudne, fantastyczne. Uwaga! W Tallinie na strychach na przykład grube szczury słuchają na gramofonie rapu (i też z niecenzuralnymi słowami). Ale wracamy do dwóch sympatycznych stworzeń. Wilbur i Pieczarka postanawiają stworzyć kocią piekarnię. Koty wyczarowują rogale, ciasteczka, bułeczki, chałki, precelki. I są w tym czary, bo ponoć bez czarów ciasto nie wyrośnie. Jednak pojawia się pewien problem – kiedy już góra ciastek i innych najróżniejszych smacznych wypieków jest gotowa, koty zaczynają łamać sobie łebki, jak to wszystko sprzedać, i komu? I jeszcze pojawia się kolejne pytanie: co na to wszystko powie konkurencja? Jak myślicie?

Jest to naprawdę urocza opowieść, pięknie opowiedziana, pokazująca, że czary mogą się dziać zawsze i wszędzie. Każdy może mieć jakąś tajemnicę, która jest początkiem przygody, bajki, baśni – podobnie jak tutaj. Ujmująco pokazana jest przyjaźń dwóch kotów z ludźmi, zwłaszcza z małą Helką. I choć koty lubią chodzić swoimi ścieżkami  akurat z Helką zawsze im po drodze.

Niepowtarzalne i jakby „z innej bajki” ilustracje – wzorzyste tkaniny z elementami florystycznymi, figurami geometrycznymi: na kanapie, zasłonach, sukience, spodniach, dywanikach – naprawdę cudna feeria barw. Do tego dochodzi jeszcze Tallin – większości z nas raczej nieznany, trochę egzotyczny, bowiem zazwyczaj obieramy sobie inny cel podróży. Ale warto! Może ktoś podczas odwiedzin tego miejsca spotka dwa koty albo będzie miał możliwość spróbowania wypieków z ich piekarni. Na pewno trzeba się dobrze rozglądać, bo wszystko jest dobrze schowane przed ludzkim wzrokiem. Choć kto wie… może książka Was naprowadzi na jakiś ślad?

Wiek 5+

Wydawnictwo Ezop

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s